List do Biblioteki - Rafał

Moja droga Biblioteko!

Muszę Ci opowiedzieć o tym jak kiedyś wujek Tadek i mój ojciec poszli z dziadkiem Ludwikiem do ogrodu po owoce. To była już końcówka lata, wiec za dużo do zbierania nie było. Trochę jabłek i śliwek, bo drzewka były jeszcze młode, ale rosła tam jeszcze, jedna potężna, bardzo stara grusza.

- No chłopaki- powiedział dziadek Ludwik- właźcie na drzewo, bo ja już jestem za stary na takie wygibasy.

- W życiu! My mamy dzieci na wychowaniu!- powiedział wujek.

- Zobacz jak ona jest krucha?- dodał mój ojciec.

- Dzieci na wychowaniu…, ja wychowałem dwóch wałkoniów i teraz sam muszę wszystko robić- utyskiwał dziadek. Oczywiście postanowił udowodnić synkom jacy są słabi i wdrapał się na samą górę tej gruszy. Nagle słychać łamanie gałęzi i bohater zaczyna spadać…

Niestety pod gruszą rósł wielki stary agrest i dziadek wpadł w sam środek tego krzaka i to w dodatku twarzą i gołymi rękoma. Ledwo się stamtąd wygramolił. Synowie nie wiedzieli czy śmiać się, czy płakać, bo wyglądał jakby go napadło stado zdziczałych kotów. Całą twarz i ręce, aż po łokcie miał podrapane, ale jak…  Dobrze, że ogród był przy domu, wiec szybko poszli doprowadzić dziadka do porządku.

-Wyglądasz jakbyś się urwał z horroru!- powiedział wujek dusząc się ze śmiechu.-Ciekawe co powie mama, jak cię zobaczy?

-  Apteczka jest w łazience, może jej nie spotkamy- odparł lekko przestraszony dziadek.

Babcia, rzeczywiście nic nie powiedziała. Jak zobaczyła pokrwawionego dziadka to najzwyczajniej w świecie zemdlała. Po prostu osunęła się po ścianie i już. Zrobił się rejwach, bo synkowie nie wiedzieli kogo pierwszego ratować.

- Ty mamę, ja ojca- zarządził Tadeusz i tak zrobili.

Kiedy już chaos został opanowany i wszyscy usiedli w kuchni przy herbacie, babcia usłyszała całą historię i tak się zaczęła śmiać, że aż dostała czkawki. A dziadek powiedział, że do końca życia nie ruszy już kompotu z gruszek, co mnie specjalnie nie zmartwiło, bo to mój ulubiony kompot. Było więcej dla mnie.

Pozdrawiam Cię, widzimy się niedługo.

Rafał

X