"List do Biblioteki" - Rafał

                                                       Moja droga Biblioteko!

Muszę Ci opowiedzieć historię, którą na wczorajszych urodzinach przypomniała nam mama.

Kiedyś w czasie ferii pojechałem z rodzicami na wieś do rodziców taty, a moich dziadków. Byliśmy tam całe dwa tygodnie. Codziennie wieczorem przychodził do nas sąsiad Wiesiek, taki prawdziwy chłop, w gumiakach i kufajce. Zabawny był, czasem opowiadał jak się kiedyś żyło i jacy wtedy ludzie ze wsi byli zacofani. Jak bali się diabłów, duchów i niewiadomo czego jeszcze. Wtedy babcia powiedziała, że ona wierzy w duchy i zażartowała, że nawet potrafi je wywoływać przy pomocy kart.

- No Weronika, to musimy zrobić seansik- powiedział sąsiad.

- A daj mi spokój. Co ja nie mam co robić, tylko duchy wywoływać?- odburknęła babcia

Wiesiek się uparł, codziennie marudził i marudził, z reszta ja z tatą też, więc babcia w końcu się zgodziła.

- Jutro o północy – powiedziała i poszła do siebie.

Sąsiad przyszedł już o dwudziestej, bo nie mógł wytrzymać w domu. My z ojcem też siedzieliśmy jak na szpilkach. Wszyscy byliśmy tak podekscytowani, że nie zauważyliśmy nawet, kiedy babcia przestawiła zegar z 22 na 24. Zawołała nas do swojego pokoju, gdzie stał już przygotowany stół i paliły się świece. Usiedliśmy, rozejrzałem się. No nie powiem, nastrój był, babunia się postarała.

- Rozłożę karty i będziemy wywoływać Marię Konopnicką- powiedziała babcia.

Dlaczego akurat Konopnicką, nie pytaj, nie wiem. Do dziś nie zapytałem.

Babcia rozłożyła karty, my złapaliśmy się za ręce i wpatrując się w karty, zaczęliśmy mówić- Duchu Marii Konopnickiej przybądź, duchu Marii Konopnickiej przybądź!

I wtedy babcia specjalnie i niepostrzeżenie dmuchnęła przez nos na karty i one się poruszyły. Sąsiad wyrwał stamtąd jak przeciąg, tylko przewrócone krzesło po nim zostało. My z ojcem siedzieliśmy jak sparaliżowani, bladzi wpatrywaliśmy się nadal w karty. W końcu babcia zaczęła się śmiać i powiedziała, że chciała nam dać nauczkę. No i dała. Ja jeszcze długo, kiedy przechodziłem koło jej pokoju, miałem ciarki na plecach. A bo wiadomo to, czy zaraz jakaś Konopnicka nie wyskoczy zza drzwi?

Fajne były te ferie, no i wspominamy je czasem, przy stole.

Pozdrawiam Cię

   Rafał

 

 

X