Z bibliotecznej półki

Paulina Kuzawińska „ Dama z wahadełkiem”

Tym razem romansowo-kryminalna propozycja dla pań. Hrabstwo, mgły, wrzosowiska, arystokracja, miłość i zbrodnia. Drogie panie wszystko tu jest! Można oderwać się od świata komputerów i smartfonów i zatopić w przeszłości. Oczywiście z filiżanką dobrej angielskiej herbaty.

 Lekko, łatwo, choć może nie zawsze przyjemnie, ale za to w jakim klimacie? Stara posiadłość, długie suknie pań, dżentelmeni, choć nie zawsze. No i o to nam przecież chodzi. Tu puszczam oko do pań. Trup ściele się…, co oznacza, że nie jest to powieść dla „dzierlatek”, a raczej dla detektywów z romantyczną duszą.

Mamy nadzieję, że niejednej z Was przypadnie ona do gustu.

 

Nowości

1
Augustyn-Protas A.
Beata Tyszkiewicz...

2
Booth M.
Japonia, Chiny i Korea

3
Brontë Ch.
Vilette

4
Cambron K.
Wróbel w getcie

5
Chmielarz W.
Cykl z komisarzem Mortką           Cz.1 Podpalacz

6
Chmielarz W.
Cykl z komisarzem Mortką           Cz.2 Farma lalek

7
Chmielarz W.
Cykl z komisarzem Mortką           Cz.3 Przejęcie

8
Connelly M.
Seria z Harrym Boschem

9
Dobosz E.
Droga na szczyt

10
Hoover C.
Coraz większy mrok

11
Jax J.
Smak wolności

12
Kuzawińska P.
Cykl: Madeline Hyde                       Cz.3 Dama z woalką

13
Lugen A.
Tragedia na Przełęczy…

14
Osiecka A.
Dzienniki… T 5

15
Osiecka A.
Dzienniki… T 6

16
Paris B.A.
Terapeutka

17
Piotrowski P.
Cykl z R. Czarneckim                       Cz.2 Sfora

18
Piotrowski P.
Cykl z R. Czarneckim                       Cz.3 Cherub

19
Prowse A.
Córka doskonała

20
Richell H.
Sekret letniego ogrodu

21
Severski V.V.
Nabór

Biblioteka poleca

 „Śledztwo od kuchni czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie” (z kulinarnym podtekstem) Karoliny Morawieckiej.

 Jest wieś, jest zabójstwo i jak sugeruje tytuł, jest duża porcja humoru.

Główną bohaterką jest wdowa po aptekarzu Karolina Morawiecka. To nietuzinkowa postać, posiadająca wiele talentów. Jest wścibska, a przy tym dociekliwa jak sam Colombo i w dodatku gotuje jak Gordon Ramsay i Kurt Scheller razem wzięci. Kolejną postacią jest zakonnica. Ta z kolei stanowi połączenie Holmesa i Watsona. Siostra Tomasz jest też zagorzałą feministką.

Możecie sobie wyobrazić co się dzieje jak te dwie panie razem biorą się za śledztwo…

I jeszcze jedno! Nie siadajcie do tej książki z pustym żołądkiem, bo burczenie w brzuchu zagłuszy wasze myśli.

Polecamy

List do Biblioteki - Urszula

MOJA DROGA PRZYJACIÓŁKO BIBLIOTEKO!!

Przyjaciółko, dlatego że właśnie  u Ciebie można spotkać przyjaciół. Zwierzamy się też zazwyczaj przyjaciołom.

Nowości

Attar L.
Papierowy łabędź

Bazterrica A.
Wyborny trup

Bieńko A.
Zamruczę ci

Bujak E.
Okna

Chmielarz W.
Cienie

Krauze M.
Zdradzona

Majcher M.
Dzień, w którym cię poznałem

Majcher M.
W cieniu tamtych dni

Morawiecka K.
Śledztwo od kuchni…

Mortka M.
Nie ma tego złego

Langer A.
Zakres obowiązków

Lesiak J.
Rycheza: Pierwsz polska…

Nerkowski W.
Okrutnie piękny

Peikoff K.
Matka wie najlepiej

Perry T.
Oświadczyny

Piotrowski P.
Piętno

Preston & Child
Miasto bezkresnej nocy

Scott R.
Warci ocalenia

Szczęsna A.
Myśl do przytulania

Wala M.
Klątwa ruin

Wala M.
Skradzione życie

Wandzel T.
Chłopiec, który przeżył

List do Biblioteki - Aneta

Moja droga Biblioteko!

 

Muszę Ci opowiedzieć jak zabrałam kiedyś moją rodzinę na „Słowiankę”. Nowe, niedawno otwarte baseny, więc trzeba było zobaczyć jak tam jest. Umiem i lubię pływać, mój syn średnio, za to mój mąż wcale i nie czuje potrzeby nauczenia się. W końcu nie każdy musi umieć. Panowie nie wykazywali wielkiego entuzjazmu, ale ponieważ była to nowość w naszym mieście, postanowili sprawdzić jak tam jest. Namówiłam jeszcze siostrę i całą gromadką wybraliśmy się tam w niedzielne popołudnie. Bardzo przyjemne miejsce, 2 jacuzzi oraz 2 baseny: sportowy i rekreacyjny. I właśnie ten drugi nas zainteresował, z powodu zjeżdżalni. Trzy wielkie kręcone rury, do których ludzie wchodzili, a potem wypadali  z impetem do basenu, głośno chlapiąc. Mój niepływający mąż nabrał ochoty na zjazd.

-Paweł idziemy?- zapytał naszego ośmioletniego syna, który tylko na to czekał.

- Człowieku, przecież ty się boisz wody- powiedziałam do męża śmiejąc się głośno.

-  Ha! Woda w tym basenie jest do pasa. Sprawdziłem to przed chwilą, więc jak wpadnę to nic mi się  nie stanie.- powiedział i ruszyli w stronę zjeżdżalni.

- Chodź Marzenko- powiedziałam do siostry- jak go znam, to coś wywinie.

Usiadłyśmy sobie na brzegu basenu, żeby lepiej widzieć i czekamy.  Pierwszy z niedużym impetem wypadł Paweł. Poradził sobie świetnie, nawet nie musiałam mu pomagać. Czekamy dalej, teraz mój małżonek…

"Lipiany czytają - taka gmina!"

Dla fanów kryminałów i reportaży kryminalnych możliwe, że znany jest jeden z seryjnych morderców, którego historia mrozi krew w żyłach – Lalkarz. Morderca, który sterroryzował Los Angeles swój pseudonim zyskał przez makabryczną wizytówkę, którą zostawiał. Twarze swoich ofiar, kobiet malował ich własnymi kosmetykami. Ciała zostawiał zwykle w miejscu łatwo dostępnym po czym wysyłał prześmiewcze i drwiące wierszyki do prasy i policji.

               Michael Connelly wykazuje się niezwykłą kreatywnością w ukazaniu nam znanej historii. Podejrzany już na początku zostaje zastrzelony przez głównego bohatera serii Harry’ego Bosha. Akcja dzieje się cztery lata po tym incydencie, kiedy Bosh staje przed sądem, jako oskarżony o nadużycie władzy i zabicie niewinnego człowieka. Jednak czy na pewno niewinnego?

               W trakcie trwającej kilka dni rozprawy na światło dzienne wypływa nowa historia (lub może to stara się powtarza), a Bosh wraz z innymi funkcjonariuszami odkrywa nieznaną wcześniej, przerażającą prawdę.

               Connelly’emu udaje się podtrzymać czytelnika w niepewności aż do samego końca. Książka nie jest dla osób o słabych nerwach, ponieważ autor w autentyczny sposób, posługując się językiem z niesamowitą zręcznością, przedstawia nam kolejce sceny brutalnych morderstw. Jednak dla ciekawych takich historii – połączenia faktów i fikcji zdecydowanie książkę polecam.

Wiktoria Ciszewska

List do Biblioteki - Rafał

Moja droga Biblioteko!

Muszę Ci opowiedzieć o tym jak kiedyś wujek Tadek i mój ojciec poszli z dziadkiem Ludwikiem do ogrodu po owoce. To była już końcówka lata, wiec za dużo do zbierania nie było. Trochę jabłek i śliwek, bo drzewka były jeszcze młode, ale rosła tam jeszcze, jedna potężna, bardzo stara grusza.

- No chłopaki- powiedział dziadek Ludwik- właźcie na drzewo, bo ja już jestem za stary na takie wygibasy.

- W życiu! My mamy dzieci na wychowaniu!- powiedział wujek.

- Zobacz jak ona jest krucha?- dodał mój ojciec.

- Dzieci na wychowaniu…, ja wychowałem dwóch wałkoniów i teraz sam muszę wszystko robić- utyskiwał dziadek. Oczywiście postanowił udowodnić synkom jacy są słabi i wdrapał się na samą górę tej gruszy. Nagle słychać łamanie gałęzi i bohater zaczyna spadać…

Niestety pod gruszą rósł wielki stary agrest i dziadek wpadł w sam środek tego krzaka i to w dodatku twarzą i gołymi rękoma. Ledwo się stamtąd wygramolił. Synowie nie wiedzieli czy śmiać się, czy płakać, bo wyglądał jakby go napadło stado zdziczałych kotów. Całą twarz i ręce, aż po łokcie miał podrapane, ale jak…  Dobrze, że ogród był przy domu, wiec szybko poszli doprowadzić dziadka do porządku.

-Wyglądasz jakbyś się urwał z horroru!- powiedział wujek dusząc się ze śmiechu.-Ciekawe co powie mama, jak cię zobaczy?

-  Apteczka jest w łazience, może jej nie spotkamy- odparł lekko przestraszony dziadek.

List do Biblioteki - Adam

Moja droga Biblioteko!

 No nie, ja bym napisał tak:  Cześć Biko!

Muszę Ci opowiedzieć jaki numer odstawiła moja rodzicielka. Jak co miesiąc przyjechałem do domu na weekend. Student musi czasem wrócić na łono… na wiesz po czyste ciuchy, jakiś prowiant, no i starych kumpli dobrze czasem zobaczyć. Moja mama Jola wtedy całą sobotę gotuje, żeby jej biedny synek nie przymierał głodem przez następny miesiąc. Tym razem też tak było. Wchodzę do kuchni, a tam mamuśka pakuje do największego gara słoiki z mięskiem, oczywiście dla mnie, mniam! Pomogłem jej postawić ten gar na kuchni, a potem poszedłem do pokoju. Tato włączył kanał sportowy i zaczęliśmy oglądać mecz. Mama zajrzała do nas tylko.

 – Wychodzę na chwilę do Askany, skończył mi się krem do twarzy. Słoiki niech się „gotują”, ja zaraz wracam- powiedziała i wyszła.

Strony

Subskrybuj
X