List do Biblioteki - Aneta

Moja droga Biblioteko!

 

Muszę Ci opowiedzieć jak zabrałam kiedyś moją rodzinę na „Słowiankę”. Nowe, niedawno otwarte baseny, więc trzeba było zobaczyć jak tam jest. Umiem i lubię pływać, mój syn średnio, za to mój mąż wcale i nie czuje potrzeby nauczenia się. W końcu nie każdy musi umieć. Panowie nie wykazywali wielkiego entuzjazmu, ale ponieważ była to nowość w naszym mieście, postanowili sprawdzić jak tam jest. Namówiłam jeszcze siostrę i całą gromadką wybraliśmy się tam w niedzielne popołudnie. Bardzo przyjemne miejsce, 2 jacuzzi oraz 2 baseny: sportowy i rekreacyjny. I właśnie ten drugi nas zainteresował, z powodu zjeżdżalni. Trzy wielkie kręcone rury, do których ludzie wchodzili, a potem wypadali  z impetem do basenu, głośno chlapiąc. Mój niepływający mąż nabrał ochoty na zjazd.

-Paweł idziemy?- zapytał naszego ośmioletniego syna, który tylko na to czekał.

- Człowieku, przecież ty się boisz wody- powiedziałam do męża śmiejąc się głośno.

-  Ha! Woda w tym basenie jest do pasa. Sprawdziłem to przed chwilą, więc jak wpadnę to nic mi się  nie stanie.- powiedział i ruszyli w stronę zjeżdżalni.

- Chodź Marzenko- powiedziałam do siostry- jak go znam, to coś wywinie.

Usiadłyśmy sobie na brzegu basenu, żeby lepiej widzieć i czekamy.  Pierwszy z niedużym impetem wypadł Paweł. Poradził sobie świetnie, nawet nie musiałam mu pomagać. Czekamy dalej, teraz mój małżonek…

"Lipiany czytają - taka gmina!"

Dla fanów kryminałów i reportaży kryminalnych możliwe, że znany jest jeden z seryjnych morderców, którego historia mrozi krew w żyłach – Lalkarz. Morderca, który sterroryzował Los Angeles swój pseudonim zyskał przez makabryczną wizytówkę, którą zostawiał. Twarze swoich ofiar, kobiet malował ich własnymi kosmetykami. Ciała zostawiał zwykle w miejscu łatwo dostępnym po czym wysyłał prześmiewcze i drwiące wierszyki do prasy i policji.

               Michael Connelly wykazuje się niezwykłą kreatywnością w ukazaniu nam znanej historii. Podejrzany już na początku zostaje zastrzelony przez głównego bohatera serii Harry’ego Bosha. Akcja dzieje się cztery lata po tym incydencie, kiedy Bosh staje przed sądem, jako oskarżony o nadużycie władzy i zabicie niewinnego człowieka. Jednak czy na pewno niewinnego?

               W trakcie trwającej kilka dni rozprawy na światło dzienne wypływa nowa historia (lub może to stara się powtarza), a Bosh wraz z innymi funkcjonariuszami odkrywa nieznaną wcześniej, przerażającą prawdę.

               Connelly’emu udaje się podtrzymać czytelnika w niepewności aż do samego końca. Książka nie jest dla osób o słabych nerwach, ponieważ autor w autentyczny sposób, posługując się językiem z niesamowitą zręcznością, przedstawia nam kolejce sceny brutalnych morderstw. Jednak dla ciekawych takich historii – połączenia faktów i fikcji zdecydowanie książkę polecam.

Wiktoria Ciszewska

List do Biblioteki - Rafał

Moja droga Biblioteko!

Muszę Ci opowiedzieć o tym jak kiedyś wujek Tadek i mój ojciec poszli z dziadkiem Ludwikiem do ogrodu po owoce. To była już końcówka lata, wiec za dużo do zbierania nie było. Trochę jabłek i śliwek, bo drzewka były jeszcze młode, ale rosła tam jeszcze, jedna potężna, bardzo stara grusza.

- No chłopaki- powiedział dziadek Ludwik- właźcie na drzewo, bo ja już jestem za stary na takie wygibasy.

- W życiu! My mamy dzieci na wychowaniu!- powiedział wujek.

- Zobacz jak ona jest krucha?- dodał mój ojciec.

- Dzieci na wychowaniu…, ja wychowałem dwóch wałkoniów i teraz sam muszę wszystko robić- utyskiwał dziadek. Oczywiście postanowił udowodnić synkom jacy są słabi i wdrapał się na samą górę tej gruszy. Nagle słychać łamanie gałęzi i bohater zaczyna spadać…

Niestety pod gruszą rósł wielki stary agrest i dziadek wpadł w sam środek tego krzaka i to w dodatku twarzą i gołymi rękoma. Ledwo się stamtąd wygramolił. Synowie nie wiedzieli czy śmiać się, czy płakać, bo wyglądał jakby go napadło stado zdziczałych kotów. Całą twarz i ręce, aż po łokcie miał podrapane, ale jak…  Dobrze, że ogród był przy domu, wiec szybko poszli doprowadzić dziadka do porządku.

-Wyglądasz jakbyś się urwał z horroru!- powiedział wujek dusząc się ze śmiechu.-Ciekawe co powie mama, jak cię zobaczy?

-  Apteczka jest w łazience, może jej nie spotkamy- odparł lekko przestraszony dziadek.

List do Biblioteki - Adam

Moja droga Biblioteko!

 No nie, ja bym napisał tak:  Cześć Biko!

Muszę Ci opowiedzieć jaki numer odstawiła moja rodzicielka. Jak co miesiąc przyjechałem do domu na weekend. Student musi czasem wrócić na łono… na wiesz po czyste ciuchy, jakiś prowiant, no i starych kumpli dobrze czasem zobaczyć. Moja mama Jola wtedy całą sobotę gotuje, żeby jej biedny synek nie przymierał głodem przez następny miesiąc. Tym razem też tak było. Wchodzę do kuchni, a tam mamuśka pakuje do największego gara słoiki z mięskiem, oczywiście dla mnie, mniam! Pomogłem jej postawić ten gar na kuchni, a potem poszedłem do pokoju. Tato włączył kanał sportowy i zaczęliśmy oglądać mecz. Mama zajrzała do nas tylko.

 – Wychodzę na chwilę do Askany, skończył mi się krem do twarzy. Słoiki niech się „gotują”, ja zaraz wracam- powiedziała i wyszła.

Polecamy

Podobno każdy ma swojego mola…

My mamy niezłą gromadkę zaprzyjaźnionych z nami moli książkowych, które pożerają nasze zasoby w tempie błyskawicy, ku naszej wielkiej radości. 

Jeśli są gdzieś zagubione mole książkowe, to zapraszamy do naszej biblioteki. Zapewniamy, że nikt, głodny wiedzy, nie wyjdzie od nas bez zapasów.

Polecamy  cykl „Nad Jeziorakiem” Katarzyny Sarnowskiej. Niezmiernie apetyczny.

 

Nowości

Przypominamy, że jesteśmy otwarci. :)

Zapraszamy po nowości.

Komunikat

W związku z wprowadzeniem obostrzeń związanych z epidemią

biblioteka będzie otwarta 

Poniedziałek

8.00 - 17.00

wtorek - piątek

8.00 - 16.00

SOBOTY NIECZYNNA

Zgodnie z rekomendacją na terenie biblioteki mogą przebywać jednocześnie:

na Oddziale dla Dzieci i Młodzieży

4 osoby 

na Oddziale dla Dorosłych 

w wypożyczalni - 4 osoby

w czytelni - 3 osoby.

Podczas korzystania z biblioteki obowiązują zasady reżimu sanitarnego:

dezynfekcja rąk przed wejściem na oddział, maseczka zasłaniająca usta i nos oraz zachowanie dystansu co najmniej 1,5 m.

Prosimy dbać o siebie i życzymy wszystkim zdrowia.

 

 

"Lipiany czytają - taka gmina!"

„Lipiany czytają – taka gmina!”

Kolejna propozycja czytelnicza nawiązuje do zbliżającego się Międzynarodowego Dnia Poezji.

Pierwszy raz z twórczością Krzysztofa Kamila Baczyńskiego spotkałam się w szkole. Już wtedy, Jego wiersze wywołały we mnie to „coś”. Zaczęłam pochłaniać Jego tomiki, jeden po drugim, wspomnienia Jego przyjaciół, opowieści…

Dziś z okazji setnej rocznicy Jego urodzin, chcę polecić Wam Jego wspaniałą twórczość. Pan Kamil tworząc wiersze, pisał o losie swoich rówieśników. Przeczuwał swoją śmierć – bo ona była cechą Jego pokolenia. Stworzył tak oryginalną, tak piękną poezję, która zapowiadała wielki talent. Ale poeta wybrał inna drogę. Pragnął walczyć… i zginął.

W swoich wierszach pisał o pięknej miłości do matki, do żony Basi, pisał o wojnie, walce, o strachu i o śmierci, o czasach, w których przyszło mu żyć i o nadziei, że będzie lepiej.

Po tylu latach od wojny, kiedy już tak mało osób z tamtych lat jest wśród nas, Jego twórczość przypomina nam jak okrutne były to czasy, w których przyszło Jemu i Jego rówieśnikom żyć. Pamiętajmy o nich, bo oddali swoje życie za wolność Ojczyzny.

Polecam twórczość K.K. Baczyńskiego.

Anna Lesiewicz

"List do Biblioteki" - Rafał

                                                       Moja droga Biblioteko!

Muszę Ci opowiedzieć historię, którą na wczorajszych urodzinach przypomniała nam mama.

Kiedyś w czasie ferii pojechałem z rodzicami na wieś do rodziców taty, a moich dziadków. Byliśmy tam całe dwa tygodnie. Codziennie wieczorem przychodził do nas sąsiad Wiesiek, taki prawdziwy chłop, w gumiakach i kufajce. Zabawny był, czasem opowiadał jak się kiedyś żyło i jacy wtedy ludzie ze wsi byli zacofani. Jak bali się diabłów, duchów i niewiadomo czego jeszcze. Wtedy babcia powiedziała, że ona wierzy w duchy i zażartowała, że nawet potrafi je wywoływać przy pomocy kart.

- No Weronika, to musimy zrobić seansik- powiedział sąsiad.

- A daj mi spokój. Co ja nie mam co robić, tylko duchy wywoływać?- odburknęła babcia

Wiesiek się uparł, codziennie marudził i marudził, z reszta ja z tatą też, więc babcia w końcu się zgodziła.

- Jutro o północy – powiedziała i poszła do siebie.

Sąsiad przyszedł już o dwudziestej, bo nie mógł wytrzymać w domu. My z ojcem też siedzieliśmy jak na szpilkach. Wszyscy byliśmy tak podekscytowani, że nie zauważyliśmy nawet, kiedy babcia przestawiła zegar z 22 na 24. Zawołała nas do swojego pokoju, gdzie stał już przygotowany stół i paliły się świece. Usiedliśmy, rozejrzałem się. No nie powiem, nastrój był, babunia się postarała.

- Rozłożę karty i będziemy wywoływać Marię Konopnicką- powiedziała babcia.

List do Biblioteki - Marzanna

List

  Moja droga Biblioteko!

 

Muszę Ci opowiedzieć co  ostatnio wydarzyło się u moich dziadków.

Jak co tydzień kupiłam ciastka i wybrałam się do nich z wizytą, ale tym razem to nie była taka zwyczajna wizyta. Usiadłyśmy z babcią Czesią przy kawie i rozmawiałyśmy o babskich sprawach, bo dziadek Feliks akurat dziś robił porządki w piwnicy. Kiedy byłyśmy gdzieś w połowie kawy, wrócił cały umorusany, machnął tylko do mnie ręką na powitanie i poszedł do łazienki. Nie uwierzysz co się stało. Po około 15 minutach dziadek wypadł z łazienki, przepasany ręcznikiem, z różowymi włosami i obłędem w oczach. Wyobrażasz sobie? Mój kochany dziadek, pedant i elegant, wyjątkowo dbający o swoje piękne srebrne, falowane włosy, wyskakuje nagle z różowym czubem na głowie, w dodatku mokry i prawie goły. Wyglądał w tych włosach jakby wybierał się na paradę równości. Ja doznałam szoku, a babcia zaniemówiła. Dziadek warknął tylko do mnie:

-  Ty ani słowa! - A pokazując na babcię – A ty do łazienki!

Okazało się, że biedak pomylił butelki i umył sobie głowę różową płukanką do włosów, mojej babci. Zmoczył głowę wodą, a potem z zamkniętymi oczami chwycił co popadło. No i popadłooo! Wiesz przecież że to się rozcieńcza, a on wylał sobie na głowę prawie pół butelki, bo jak później opowiadał:

 -To świństwo nie chciało się pienić.

Strony

Subskrybuj
X